Konie, cisza i potrzeba tworzenia
Drugim ważnym światem w moim życiu są konie. Razem z mężem prowadzimy małą, przydomową hodowlę sportowych koni skokowych. To dla mnie inny rodzaj tworzenia — powolny, cierpliwy, wymagający uważności, pokory i zachwytu. W obrazie i w narodzinach źrebięcia widzę podobny sens: oba są początkiem czegoś, co przychodzi na świat. Nie mam potrzeby tłumaczyć sztuki zbyt mocno. Wystarcza mi tworzenie piękna — spokojnego, osobistego, czasem nostalgicznego. Takiego, które zostawia miejsce nie tylko dla mnie, ale też dla osoby, która patrzy.